8 marca 2016

,,Łatwa jest!"- dedyk dla Wiktorii Drews

Cześć!!
Jak obiecałam dziś kolejna część imaginu ;) Mam nadzieję , że się wam spodoba :D No tak, ale zanim inagin to....
Przecież dziś jest ważne śnięto!
Więc moje drogie panie:
Życzę Wam abyście odnalazły:
w ciszy swoje myśli i marzenia,
w bliskich Wam osobach siłę i piękno stworzenia,
w otaczającym świecie radość istnienia,
w kolorach, smakach i zapachach wielkość natchnienia,
oraz wielką miłość!
.... A teraz możemy iść dalej. ;)

5 marca 2016

Zemsta za kumpla... - dedyk dla Wiktorii Drews

Hejka!
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na nową część :( Nie miałem za bardzo czasu, ani weny... :/ Na szczęście coś udało mi się napisać i mam nadzieję, że się spodoba ;) Kolejna część będzie we wtorek ;)
Życzę miłego czytania :*
__________________________________
     Rano jak zwykle wstałem i zacząłem mój codzienny rytuał przygotowawczy do szkoły. Gdy kończyłem jeść śniadanie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Nikogo nie było w pobliżu, więc wstałem od stołu i poszedłem otworzyć.
- Cześć! – przywitała się Ángela.
- Hej…. Co ty tu robisz? – zapytałem mocno zszokowany.
    Kto ją wpuścił na osiedle?! Przecież ochroniarz wpuszcza tylko mieszkańców i ich gości, a ja jej nie zapraszałem! Nie mogła ominąć ochroniarza?! W sumie… To powinienem się cieszyć, w końcu to niezła laska! Ale, to co powiedział mi wczoraj Fede sprawiło, że mam wątpliwości co do Jej intencji… Hmm… Jednak z tego co mówił, to ona trzyma się popularnych, a nikt nie będzie bardziej znany ode mnie! Nie! Przyjaźń jest ważniejsza! On chyba serio cierpiał z jej powodu… A może by tak dać jej nauczkę. I odwrócić sytuację… Nie.. To by było podłe, a ja nie jestem podły. Przynajmniej nie celowo…
- Przyszłam po ciebie. – uśmiechnęła się – Nie cieszysz się? – zapytała.
- Nie.. No jasne, że się cieszę. – podrapałem się po głowie – To.. Ja tylko skoczę po rzeczy i jedziemy do szkoły. Ok?
- Jasne. – uśmiech nie znikał z jej twarzy.
    Wziąłem szybko plecak i wróciłem do mojego gościa. Obydwoje wsiedliśmy do samochodu i kierowca ruszył.
- Czemu nie było cię wczoraj w szkole? – zapytałem.
- Musiałam załatwić jedną sprawę… - wymamrotała – A co tęskniłeś?
- Jaką sprawę? – drążyłem.

26 lutego 2016

Inna - dedyk dla Wiktorii Drews

Hej ^^
Przepraszam, że we wtorek nic się nie ukazało, ale nie wyrobiłam się... :/  Bardzo mi przykro :( Mam nadzieje, że dzisiejszy imagin wam to zrekompensuje ;)
_________________________
    Już miałem zamiar protestować, lecz wszedł pan dyrektor i wolałem siedzieć cicho. Wyszedłem grzeczne z sali i dopiero wtedy zacząłem narzekać.
- Jak to tak?! Ja.. Ja nie mogę z nią siedzieć! To przecież… EH! Czemu mi nie powiedziałeś?! – powiedziałem oskarżycielskim tonem.
- No sorry… Zapomniałem. – zmarszczyłem czoło – Czemu właściwie tak się spinasz? Ja dał bym wszystko, żeby z nią siedzieć…
- To się zamień. – zaproponowałem.
    Pokręcił głową.
- To nie możliwe. Ona ma swoje zasady i nawet dla ciebie ich nie złamie.
- Warto spróbować!
- Dobrze ci radze, nie próbuj.
- Czyli muszę się z tym pogodzić… - powiedziałem zrezygnowany.
- Naprawdę cię nie rozumiem… Co ci w niej przeszkadza.

20 lutego 2016

Ironia losu... - dedyk dla Wiktorii Drews

- To nie dziewczyna, tylko żmija! – powiedział przez zęby – A ty…. – westchnął – Ty ją już poznałeś to Ángela……………
- Co?!?! – wrzasnąłem tak głośno, że cały korytarz się na mnie popatrzył.
    Zgarnąłem Federica w kąt, tak by przestali się gapić.
- To nie możliwe. – szepnąłem.
- Owszem! – odparł – Proszę cię.. Nie zauważyłeś tego wyrachowanego spojrzenia?
- Nie! – skłamałem – On nie jest tak!
- Znasz ją dzień! Skąd możesz wiedzieć jaka jest?!
    Zwątpiłem… A może to prawda. W końcu parę razy przy mnie zachowała się nieodpowiednio… Ale to nie oznacza, że…
- Po prostu zazdrościsz mi!
    Federico pokręcił głową.
- Nie chcesz to mi nie wież… - powiedział i chciał odejść, ale mu przeszkodziłem.
- Wierzę ci. – powiedziałem, a po chwili dodałem - Nie chcę stracić przyjaciela.
- Nie mogę zabronić ci spotykać się z nią. – westchnął – Uważaj na nią.
- A może się zmieniła? W końcu każdy ma prawo do zmiany.
- Każdy, ale nie ona. Zrozum to czyste zło, zamknięte w piękniej postaci.
- Taa… Ładna to ona jest… - rozmarzyłem się.
- Abraham! – walnął mnie w ramie.
-Sorry. Jeśli ci to przeszkadza to nie…

16 lutego 2016

,,Nigdy mi nie wybaczy...." - dedyk dla Wiktorii Drews

Hey!
Jeśli macie jakieś pytania, lub prośby o posta na jakiś temat, piszcie na mojego mejla : violettacpa@wp.pl lub pytajcie na asku: KLIK
Pozdrawiam i życzę miłego czytania ;)
_____________________________________________
- Nie…. – powiedziała rozbawiona – Tylko cię wkręcam.
   Odetchnąłem z ulgą.
- To dobrze…
- Nie ucieszył byś się na mój widok? – zapytała.
- Nie, no… Cieszył bym się. Tylko wiesz… Jest już późno… Poza tym prasa cały czas nie daje mi spokoju. Jeszcze by wymyślili jakąś historie.
- Mnie by to nie przeszkadzało. – rozłączyła się.
    Dziwne… Co się stało? Zazwyczaj to ja rzucam słuchawką…
    Po chwili dostałem SMS. Przeczytałem go:
,,Sorry, to przez mamę. Zobaczymy się jutro :*. / Ángela.”
    No i sprawa załatwiona… Wiedziałem, że nie rozłączyła by się tak nagle… Widać, że ma do mnie słabość.
    Położyłem telefon i poszedłem do łazienki.

****

    Dziś wstałem wcześniej niż powinienem. Nie byłem zmęczony, więc przygotowałem się do szkoły i zająłem się grą. Próbowałem skomponować coś nowego, niestety nie miałem weny… Zazwyczaj melodia sama przychodzi, ostatnio jednak mam ,,zawieszke”. Mama twierdzi, że to z przemęczenia… A tata, że się wypaliłem i muszę poszukać inspiracji… Zapewne obie wersje mają ziarnko prawdy.
    Zanim się obejrzałem musiałem wychodzić do szkoły. Odstawiłem gitarę, chwyciłem za plecak i
wyszedłem z domu. Dziś do szkoły odwoziła mnie mama. Uparła się więc nie mogłem jej odmówić. Podróż minęła nam w milczeniu, dopiero pod szkołą mama życzyła mi powodzenia i odjechała.
    Na szczęście tym razem, nikt się na mnie nie rzucał i spokojnie mogłem iść do szkoły. Dziennikarzy, też nigdzie nie było… Cóż życie mnie nauczyło, że nie wolno ICH ignorować. Najprawdopodobniej to tylko cisza, przed burzą i zaraz wypełzną z pod jakichś krzaków…