31 grudnia 2015

Wydanie Sylwestrowe!

Witajcie kochani, za chwile Nowy Rok, więc życzę wam WSZYSTKIM, szczęśliwego roku 2016! Aby spełniły wam się wszystkie najskrytsze marzenia!
__________________________

    Abraham

    Odkąd widziałem Ją w święta, nie spotkaliśmy się więcej. Mimo że znaliśmy się od niedawna, brakowało mi Jej. Próbowałem wymazać Ją z pamięci, ale nie potrafiłem.. Gdy tylko zamykam oczy widzę Jej twarz…
   Teraz szykuję się do Sylwestrowego koncertu. Wszystko jej zapięte na ostatni guzik. Przynajmniej tak wszyscy sądzą. Ja wciąż jeszcze nie skupiłem się…
- Abraham, wchodzisz za dziesięć minut! – poinformował mnie dźwiękowiec.
- Ok. – odpowiedziałem – Skup się! – nakazałem sam, sobie.
   Wziąłem głęboki wdech  i zamknąłem oczy. Próbowałem doprowadzić się do porządku. Musiałem odsunąć wszystko co mnie trapiło. To jest ważny koncert i muszę być w idealnej formie! Ostatnie poprawki i wyszedłem z garderoby. Gdy prowadzący mnie zapowiadał, podskoczyłem parę razy by wejść w dryg koncertowy.
- A teraz Abraham Mateo! – krzyknął prowadzący, a widzowie zaczęli piszczeć i krzyczeć.
   Wybiegłem na scenę, a wtedy moje fanki zaczęły krzyczeć jeszcze głośniej!
- Wydajcie kochaniii!!! – przywitałem się.
   Zaczęła grać melodia do Señority i zacząłem śpiewać. Tak właśnie rozpoczął się koncert…
   Po około trzydziestu minutach przyszedł czas na piosenkę ,,Me gustas”. Jak zwykle tą piosenkę dedykuje jakiejś fance, którą proszę na scenę. Fanki wiedziały co teraz będzie dlatego zaczęły przekrzykiwać siebie nawzajem, by zwrócić moją uwagę. Podszedłem bliżej do fanów i rozejrzałem się.. Wtedy moją uwagę zwróciła jedna, bardzo szczególna osoba.

(T.I)

   Nie powinnam tu przychodzić, ale musiałam! Musiała zobaczyć Go, ostatni raz! Poza tym Mikołaj obraził by się, gdybym nie wykorzystała prezentu.
   Na koncercie jest bardzo czadowo! Abraham jest cudowny! Słuchałam jego piosenek w internecie, ale to nie to samo co, na żywo…  Nagle fanki zaczęły piszczeć, nieznośnie głośno, a Abraham podszedł bliżej widowni. Zaczął się rozglądać. Co on robi?
- Zobaczył mnie.. – szepnęłam, prawie bez głośnie do siebie.
   Nasze spojrzenia się zetknęły. Mimowolnie uśmiechnęłam się.
 - A teraz na scenę zapraszam, panienkę w brązowej bluzce, ze świecącym kołnierzykiem! – krzyknął, wszystkie światła zostały skierowane na mnie.
   O matko?! Podeszła do mnie jakaś pani i poprosiła bym poszła z nią. Zrobiłam o co prosiła. Kobieta wprowadziła mnie  za kulisy, a potem na.. Na scenę!! Serce waliło mi tak mocno.. Miałam wrażenie, że zaraz mi wyskoczy. Podeszłam do Abraham, który cały czas uśmiechał się do mnie. Złapał mnie za rękę.
- Spokojnie… - szepną, ciepłym uspokajającym tonem.
   Przełknęłam ślinę i również uśmiechnęłam się do niego. Abraham posadził mnie na stołeczku i zaczął śpiewać mi ,,Me gustas”. Ojejku…
   To było takie niesamowite..
- Poczekaj za kulisami… - znów szepną.
   Kiwnęłam głową i zeszłam ze sceny. Abraham zaśpiewał jeszcze jedną piosenkę i zakończył swój występ. Zszedł za kulisy i szybko podbiegł do mnie. Po czym przytulił i zakręcił dookoła siebie.
- Jak się cieszę, że jesteś!
- Ja też się cieszę. Dziękuję za piosenkę.
   Uśmiechnął się łobuzersko.
- Wszystko co ci zaśpiewałem jest prawdą. – wziął mnie za rękę – Nie potrafię się z tobą rozstać.
- Ale mówiłam ci…
- Cii… - zasłonił mi usta palcem – Znalazłem na to rozwiązanie.
- Jakie?
- Pojadę z tobą do Polski.
- Co? – zamrugałam.
- No tak… Mam prywatnego nauczyciela, więc nauka nie stanowi problemu. A mój menager powiedział, że to dobry pomysł. Zrobię parę występów w Polsce i będę bardziej rozpoznawalny.  
- Naprawdę?
- Tak.
   Byłam taka szczęśliwa, że rzuciłam mu się na szyję.
- Jak się cieszę! – krzyknęłam.
- Chodź.. – złapał mnie za rękę i poprowadził w głąb  kuli – Spójrz w górę. – poprosił.
   Wykonałam jego prośbę. U góry wisiał jakiś krzaczek. Wydawał się bardzo znajomy..
- Czy to jemioła… - spojrzałam na Abrahama.
- Tak.. – powiedział uśmiechając się łobuzersko – A wiesz co trzeba zrobić gdy się stanie pod jemiołą?
    Znając siebie na 100% albo i na 200% byłam czerwona jak burak.
- Co? – zapytałam udając, że nie wiem.
   Abraham ponownie obdarzył mnie uśmiecham i podszedł bliżej.
- To.. – wyszeptał i pocałował mnie.
   Spojrzałam mu głęboko w oczy.
- To najlepsze Święta i  Sylwester w moim życiu.
- No ja myślę!
    Zaśmialiśmy się.
- Cieszę się, że cię spotykałam.
- Ja też.. A tak właściwie, jak trafiłaś na koncert? – zapytał.
- Prezent od Mikołaja..
   Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniał go.
- Ah, ta magia świąt..
- Za chwile odliczamy! – wrzasnął prowadzący ze sceny.
   Dlatego Abraham poprowadził mnie bliżej, abyśmy lepiej słyszeli.
- Dziesięć, dziewięć… - zaczęli wszyscy - ..dwa, jeden, zero! – wrzasnęliśmy i wtedy odpaliły się fajerwerki.
    Zaczęto też otwierać szampana. A Abraham, złapał mnie w talii i ponownie pocałował, tym razem bardziej namiętnie, objęłam go…
   Tego wieczoru zostaliśmy parą, już oficjalnie… na zawsze. Nic nas już nie rozdzieli!

,,Zagubiony" - dedyk dla Olcigg23

Hej!
Przepraszam, że tek późno, ale nie dałam rady wcześniej :/
______________________________________________________
    Próba była tak wyczerpująca, że gdy tylko wróciłem do domu, myślałem tylko o moim łóżeczku. Położyłem się i patrzyłem w sufit. Nie chciało mi się spać, ale nie chciało mi się też wstawać z niego.. Leżałem tylko i gapiłem się w sufit. Zauważyłem, że przydało by się go odmalować. Niespodziewanie usłyszałem brzdęk komórki. Podniosłem się i odebrałem.
- Hej kochanie. – odezwała się Emma.
   Kochanie? JEJ!
- Cześć, co słychać? – zapytałem szczerząc się.
- A padam na twarz. A ty?
- Ja też… Jeszcze nigdy, tak nie zmęczyłem się na próbie. – wyznałem.
- Czyli, nie wszystkie próby są takie ostre?
- Nie… To była pierwsza taka. Ale to penie dlatego, że zbliża się ważny konkurs dla was.
- Jaki? Ola nic nie mówiła..
- No.. Nie wiem… Zawsze zapominam nazwę. Ale jest on bardzo ważny dla Oli. Co roku zajmują pierwsze miejsce.
- Jej.. Ale mam szczęście, że trafiłam na tak dobry zespół.
- Najlepszy! – zaśmiałem się do słuchawki.
- Abraham, ja już muszę kończyć. Paaa!
- Cześć. – rozłączyła się.
    Odłożyłem telefon i znów położyłem się.
    Za drzwiami usłyszałem głos Ton’ego. Trzeba z nim pogadać o Oli. Wstałem i wziąłem wdech. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem w kierunku Jego pokoju. Zapukałem.
- Proszę! – usłyszałem, więc wszedłem.
- Hej!
- Streszczaj się, bo zaraz wychodzę.
- A gdzie? – zapytałem podejrzliwie.
    Tony spojrzał na mnie.
- Do parku.
- Z kim?
- A co to przesłuchanie?
- Powiedz. – zażądałem.
- Z Olą. Ok. Nie rozumiem, o co ci chodzi.
    Prychnąłem.
- Naprawdę nie wiesz?!
- Nie!
- Widziałem was! – krzyknąłem.
- Co?!
   Jeszcze udaje głupiego?!
- Zostaw Olę w spokoju! – wrzasnąłem do Ton’ego.
- Co?!
- To co słyszysz?! To moja przyjaciółka i nie chcę żebyś ją zranił!
   Tony prychnął.
- Jedyną osobą która ją rani to ty!
- Słucham?!
- Otwórz oczy idioto! – warkną i wyrzucił mnie z pokoju.
- Tony! – wrzeszczałem waląc w drzwi – Otwieraj?! Co to ma znaczyć….
   Eh.. Co on sobie myśli?! Co to ma znaczyć?!  Chce mi zrobić wodę z mózgu! Nie pozwolę mu na to! Pójdę za nim!
   Schowałem się w swoim pokoju i chyłkiem wyglądałem przez niewielką szparkę w drzwiach. Kiedy zobaczyłem jak Tony wychodzi z pokoju, po cichu wyszedłem za nim. Dotarłem aż do parku, gdzie była już Ola. Schowałem się za krzakiem. Tony podszedł do Niej i pocałował ją w policzek! Ech.. Stałem za daleko i niestety nie słyszałem ich rozmowy.  Niedługo potem pożegnali się i Tony odszedł. Wziąłem głęboki oddech i podszedłem do Oli.

- Jak długo jesteście razem? – zapytałem nieco przygnębiony.
_______________________________

PS. Przepraszam, że tak krótko, ale nie maiłam za bardzo czasu... :( 

30 grudnia 2015

,,Oficjalnie razem" - dedyk dla Olcigg23

HEJ!
   Jutro sylwester... Cieszycie się? Bo ja nie :( Będę starsza o kolejny rok :( Eh.. Niestety dorastanie jest nieuniknione :( No cóż.....
   Jutro po południu postaram się dodać, koleją część imaginu ;) A wieczorem, dodam ,,Wydanie Sylwestrowe'' ;)
Miłego czytania
i
słodkich snów ;*
____________________________

Trzy dni później

    Wstałem jak zwykle rano i poszedłem pobiegać. Grunt to dobra forma! Poza tym lubiłem biegać, mogłem się wtedy odprężyć i pomyśleć… Może i potem byłem padnięty i mokry, ale lubiłem to. Dziś musiałem przemyśleć bardzo ważną rzecz, dlatego wybrałem dłużą trasę.
    Byłem z Emmą na randce i wszystko szło świetnie.. Tylko jedna rzec mnie męczy, dlaczego ja się z Nią jeszcze nie całowałem? Owszem pocałowałem ją parę razy w policzek, ale to nie to samo! Żebyśmy zostali oficjalnie parą, muszę ją pocałować w usta! Czy coś jest nie tak? A może ona jest z tych co nie chcą się śpieszyć… Nie chcę na nią naciskać. Następnym razem jak się spotkamy, będę musiał z Nią pogadać o naszym przyszłym związku…
    Gdy obiegłem całą trasę, miałem już wszystko poukładane w głowie. Miałem też mokre ubranie i zadyszkę…. Wchodząc do domu nie miałem nawet siły przywitać się z rodzicami.. Poszedłem, a raczej powlokłem się od razu pod prysznic. Ah.. Jak dobrze zmyć z siebie to wszystko…
    Wychodząc do pokoju ujrzałem niespodziewanego goście.
- Emma? Co ty tu robisz? – zapytałem w lekkim szoku.
- Twój brat mnie wpuścił… - uśmiechnęła się – Oboje musimy iść dziś na próbę, więc pomyślałem, że możemy iść razem.
- To wspaniały pomysł. Tyle, że do próby pozostało jakieś.. – spojrzałem na zegarek – dwie godziny.. A z tond, tam to jakieś piętnaście minut drogi.
- Wiesz, nie musimy się śpieszyć… Poza tym, możemy coś porobić razem. – zaproponowała.
- Hmm.. To brzmi fajnie. – w koncie ujrzałem moją gitarę – Lubisz śpiewać? – zapytałem.
    W mojej głowie, zrodził się fajny pomysł.
- Trochę.. Ale nie przed kimś.
- Ok, w takim razie ja pośpiewam, a ty posłuchasz. Co ty, na to?
- Super! – zaśmiała się.
- Ok. – wziąłem gitarę i usiadłem z Emmą na łóżku.
    Zacząłem grać ,,Señorite”, ta piosenka idealnie pasowała…
Midnight
Ella esta en mi cabeza
you're my cenicienta
Pronto acaba la fiesta
(voy a enloquecer)
We only wanna rrumba
And dance tumba que tumba
You know you my

Sexy señorita wont ya come play ah
Woah oh oh oh
Hasta que nos caiga la noche
I keep playing
I keep dancing
Come on play ah
Woah oh oh oh
Dame beso
Dame risa
- I jak się podobało? – zapytałem odstawiając gitarę.
- Brawo! – zaczęła klaskać.
- Wiesz to tylko fragment…
- I tak było bosko! – przerwała mi – Dlaczego wybrałeś akurat tą piosenkę?
- Bo ta piosenka, trochę opisuje ciebie…
- Naprawdę?
- Aha…
    Spojrzeliśmy sobie w oczy i stało się! W końcu ją pocałowałem! Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku…
- To.. Teraz chyba jesteśmy oficjalnie parą, co? – zapytałem łapiąc ją za rękę.
- Chyba, tak. – odpowiedziała z uśmiechem.
- Abraham..
- Tak?
- Chyba powinniśmy już iść… - zauważyła.
    Spojrzałem na zegarek, faktycznie było już późno… Jak ten czas szybko zleciał.
- Faktycznie. – zaśmialiśmy się – To co idziemy? – podałem jej rękę.
- Idziemy. – złapała mnie za dłoń i razem zeszliśmy na dół.
    Wychodząc z domu spotkaliśmy mojego braciszka.
- Cześć, gołąbeczki.. – zaśmiał się.
- Cześć. – powiedziałem od niechcenia.
- Hej. – przywitała się Emma, nie mam pojęcia czemu, ale go lubiła.
   Twierdzi nawet, że nie jest taki zły?! Jak to nie jest zły! To jest starszy brat, no może czasem jest wporzo.. Ale to zdarza się tylko od święta! Może trochę przesadzam…
- A gdzie Ola? – zapytał.
- Nie było jej z nami. – odpowiedziałem.
- Jak to? Spotkałem ją niedawno i mówiła, że idzie do ciebie..
- Cóż, najwyraźniej nie dotarła.. – wzruszyłem ramionami.
- Może jej coś wypadło. – zauważyła Emma.
- Może.. – powiedział zamyślony.
- Dobra, my musimy spadać, bo się spóźnimy. Cześć! – pożegnałem go i pociągnąłem Emmę za sobą.
- Pa! – pomachała mu.
    Niestety, nie udało nam się przyjść na czas.. Wbiegliśmy do pomieszczenia, zadyszani z nadzieją, że Ola nie zamorduje nas za to spóźnienie.
- Jesteśmy! – krzyknęliśmy jednocześnie.
- Fajnie, tyle że nie ma Oli. – powiedziała Kaja.
- Jak to? – dziwne, Ona się nie spóźnia..
    Przecież to ,,dowódca”. Ona zawsze była na każdej próbie, choćby nie wie, co… ZARAZ!  Tony mówił, że miała do nas przyjść. Jednak nie dotarł no mnie. A jeśli coś jej się stało?
- No tak, to.. Dzwoniła, może do was? – zapytała Keja.
- Nie..
- Może się spóźni.. – wtrąciła Emma.
- Ona, się nigdy nie spóźnia! – zaniepokoiłem się – Może pójdę ją poszukać? – zaproponowałem.
- Dobry pomysł. – przytaknęły tancerki.
- Pójdę z tobą. – zaproponowała Emma.
- Nie. Zostań, zaraz wrócę. – pocałowałem ją w czoło.
- Ok.
    Wybiegłem przed budynek. Gdzie ona mogła by być. Hmm… Myśl, myśl, myśl.. Wiem! Może jest niedaleko mojego domu! Szybko udałem się w tym kierunku. Idąc zauważyłem Ton’ego. Był z kimś.. Ah.. To Ola! Więc to dla tego się spóźniła, ten matoł ją zatrzymał. Kamień spadł mi z serca. Nie potrzebnie się martwiłem. Ale chwila, czemu ona ma taką dziwną minę.. I czemu stoją tak niebezpiecznie blisko siebie?! Nie mogę w to uwierzyć, obejmują się?! Czyżby Olę i Ton’ego łączyły bliższe stosunki? Może dla tego, była jakaś dziwna ostatnio…
   Może i kamień spadł mi z serca, ale gdy ich razem zobaczyłem poczułem coś dziwnego.. Tylko dla czego? Niezauważony przez nich wróciłem na próbę.
- I co? Wiesz coś? – Dziewczyny napadły mnie z milionem pytań.
- Nie.. – skłamałem.
   To ,,nie” samo wyskoczyło mi z ust. Pewnie dlatego, że wolałbym chyba nic nie wiedzieć…
- Jestem! – krzyknęła za nami Ola – Wybaczcie za spóźnienie… - zrobiła skruszaną minę.
- Jesteś! – dziewczyny krzyknęły chórem i podbiegły do niej.
- Jej, nie wiedziałam, że będziecie cieszyć się tak na mój widok.
- To dlatego, że się spóźniłaś… - wyjaśniła Kaja – Abraham nawet poszedł cię szukać.
- To prawda? – zapytała mnie.
- Tak.. Martwiłem się. – uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech.
- To, skoro już są wszyscy, zaczynamy? – zapytała nagle Emma.
- Tak. – Ola oderwała ode mnie wzrok i posłała jej uśmiech.

29 grudnia 2015

,,Przesłuchanie" - dedyk dla Olcigg23

   Tuż przed przyjściem Emmy, byłem mega zdenerwowany.. To dziwne, zwykle nie denerwuje się tak przed spotkaniem z dziewczyną..
- Hej! – przywitała się blondynka.
- Cześć. – obdarzyłem ją uśmiechem – To co idziemy?
- Tak.
   Doszliśmy na miejsce punktualnie. Oczywiście Ola i reszta już były na miejscu.
- Cześć Abraham. – przywitała się Ola.
- Hej. Ola to jest Emma. – przedstawiłem ją – To o niej ci mówiłem.
- Cześć. – Ola przywitała się.
- Hej. – opowiedziała Emma.
- To co, sprawdzimy jak tańczysz. Masz coś swojego, czy mam ci coś włączyć? – zapytała Ola.
- Mam piosenkę. – Emma wyjęła z torebki pendriv.
- Ok. – Ola wzięła go i podłączyła do sprzętu.
    W tle zaczęła lecieć piosenka ,,Princesa”. Nawet wpadała w ucho, ale moje i tak są leprze…
- Ok, Emma to pokarz co potrafisz. – zwróciła się do niej Ola.
    Emma od razu zaczęła tańczyć układ. Nieźle się przygotowała… Jej ruchy były.. WOW! Nie do opisania ruszała się, tak genialnie! Ja to mam nosa do odkrywania talentów!
- I co mówiłem, że jest idealna! – szepnąłem do Oli.
- Tak, jest niezła.. – Ola bacznie się jej przyglądała.
    Gdy ja napawałem się widokiem przecudnej, tancerki Emmy, Ola podeszła do reszty dziewczyn. Najwyraźniej debatowały czy przyjąć Emmę, czy nie. Na pewno ją przyjmą.. Przecież jest taka wspaniała i niesamowita…
    Piosenka się skończyła.
- I co myślicie? – zapytała Emma.
- Byłaś genialna, fantastyczna, cudowna…! – zacząłem krzyczeć.
- My tu oceniamy! – uciszyła mnie Ola.
   Co jej się stało, jakaś dziwna jest dzisiaj..
- Ale Abraham ma racje.. Jesteś dobra. Wchodzisz! – No wróciła ,,moja” Ola!
- Naprawdę?! Aaaa! Jak się cieszę! – Piszczała Emma, szybko podbiegła do dziewczyn i wyściskała je.
- Ej a ja? – wrzasnąłem i pobiegłem dołączyć do nich.
    Gdy już się poprzytulaliśmy zaproponowałem wyjście na lody. Oczywiście wszyscy się zgodzili gdy powiedziałem, że to ja stawiam.. Trochę mnie to kosztowało, ale było warto! Spędziliśmy miłe popołudnie. I Emma trzy razy złapała mnie za rękę! To było takie fajne! Pierwszy raz tak się cieszyłem. Zazwyczaj nie robiło na mnie, to większego wrażenia… Eh.. Ta dziewczyna ma w sobie to coś… Było już bardzo późno gdy się rozdawaliśmy, więc zaproponowałem Emmie, że ją odprowadzę. Na szczęście się zgodziła..
- Było bardzo miło.  – powiedziała z uśmiechem, gdy byliśmy pod jej domem.
- Cieszę się.
- Ty i Ola, długo się znacie? – zapytała nagle.
- Tak.. Można powiedzieć, że od zawsze.. Jest naprawdę dobrą przyjaciółką. A czemu pytasz?
- Bez powodu.. – wzruszyła ramionami – Jest fajna i miła.. Cieszę się, że dołączyłam do ich zespołu.
- A ja cieszę się, że mogłem się do tego przyczynić.
   Emma złapała mnie za rękę.
- Dziękuję ci. – Emma pocałowała mnie w policzek – To do jutra..
- Cześć..
    Gdy zniknęła za drzwiami podskoczyłem ze szczęścia. Ah.. Dziewczyna moich snów mnie pocałowała! Może to nie pocałunek w usta, ale na początek wystarczy. Wszystko zmierza w dobrym kierunku.
    Wyjąłem komórkę i wybrałem numer Oli. Odebrała po trzecim sygnale.
- Cześć Ola. – przywitałem się
- Hej.
- Dzwonie, żeby ci podziękować.
- A za co? – zdziwiła się.
- Za to, że przyjęłaś Emmę. Jesteś najlepsza!
- Dzięki, ale przecież nic takiego nie zrobiłam . Ona jest bardzo dobra, więc to ja powinnam tobie podziękować. Dzięki tobie nasz zespół jest jeszcze lepszy!
- O nie ma o czym mówić.. – zaśmiałem się – Oboje mamy z tego korzyść..
- Naprawdę?
- Tak! – ponownie się zaśmiałem – Wyjrzyj przez okno to ci opowiem.
- Co?
   Wpadłem na szalony pomysł.. Musiałem się wygadać, a tylko przed Olą potrafiłem się otworzyć. Dlatego poszedłem prosto pod jej dom.
- No zrób co mówię! – poleciłem.
   Nie musiałem długo czekać, Ola migiem pojawiła się przy oknie. Jak dobrze, że jej pokój jest na parterze…
- No cześć! – wyszczerzyłem się.
- Wiesz która jest godzina?!
- Wiem, ale muszę pogadać..
    Przewróciła oczami.
- Co się stało.
- Wiesz tak przez okno niewygodnie się rozmawia… Wyjdź do mnie! – zaproponowałem.
- Zwariowałeś jestem w piżamie?!
- Już? – zdziwiłem się – No dobra to ja wchodzę do ciebie. Pomórz! – poprosiłem.
   Ola złapała mnie za rękę i jakoś wgramoliłem się do środka.
- Wiesz masz słodką tą piżamkę!
- Nie zgrywaj się..
- Nie, naprawdę! Dotworzy ci w króliczkach.
    Nie kłamałem, naprawdę wyglądała słodko.. Jej różowe spodnie i koszulka w króliczki naprawdę do niej pasowały.
- Eh.. Nie zajmujmy się moją piżamą, tylko mów co się stało.
- Bo wiedziesz… W tedy na lodach Emma złapała mnie za rękę, niby takie nic, ale poczułem się wtedy tak.. tak fajnie! Zazwyczaj mnie to nie rusza.. Przecież mnie znasz, tym razem jednak jest inaczej.. I gdy mnie pocałowała..
- Całowaliście się? – przerwała mi.
- No, nie wiem czy można to nazwać całowaniem, bo dała mi buziaka tylko w policzek. Jednak to już coś!
- Jej, ale cię wzięło..
- Tak, czuje że to nie jest zwykła dziewczyna! – spojrzałem na Olę - Jak myślisz, zgodzi się gdy zaproszę ją na randkę?
- Na pewno…
   Uśmiechnąłem się i przytuliłem Ją.
- Dzięki, za rozmowę. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie!
- Nie ma, za co.
    Wypuściłem ją z objęć.
- To ja już pójdę, zanim twoi rodzice mnie zobaczą.
- Tak było by źle gdyby cię złapali..
   Zaśmialiśmy się.
- To cześć Ola!
- Pa!
    Pożegnaliśmy się i wyszedłem przez okno, a raczej wypadłem.. Ta.. Nie mam zdolności do wychodzenie przez okno, wole raczej tradycyjne wychodzenie z domu.. Gdy odbiegałem, słyszałem w oddali śmiech Oli.. Jak dobrze, że ją mam. Zawsze jest, gdy ją potrzebuję.. Prawdziwa przyjaciółka. Co ja bym bez niej zrobił?

28 grudnia 2015

,,Idealna" - dedyk dla Olcigg23

Hej!
Dziś wyrobiłam się przed północą! Wiktoria! Eh.. Już po Świętach więc wracamy do imagina dedykowanego Olicigg23. Przepraszam Cię, za tą przerwę :(
____________________________
   … zderzyłem się z jakąś dziewczyną. Na szczęście mam szybki refleks i zdążyłem ją złapać.
- Nic ci nie jest? – zapytałem patrząc jej w oczy.
- Nie…
    Wypuściłem ją z objęć i ponownie zapytałem:
- Ale na pewno nic ci nie jest?
- Tak. – uśmiechnęła się.
- To dobrze… A tak w gule to  Abraham jestem. – wyciągnąłem do niej rękę.
- Emma. – uścisnęła ją.
- Miło mi.
- Mnie również. – uśmiechnąłem się łobuzersko – To może w ramach rekompensaty za uderzenie w ciebie, postawię ci jabłko w karmelu? Tu obok jest fajna budka z jabłkami… - zaproponowałem.
   Po cichu liczyłem, że się zgodzi. Jest bardzo ładna można by rzec ideał. Blondynka z niebieskimi oczami… Ma długie rozpuszczone włosy. Ubrana jest w dość luźną bluzkę, która fajnie podkreśla jej
walory.. Na nogach ma rurki, idealnie podkreślają jej zgrabną figurę. Po prosu ideał.. Eh..
- Hm.. Brzmi kusząco, niestety muszę ci odmówię.
   I po moim uśmiechu..
- Czemu?
- Jestem uczulona na karmel.
- To może lody? – próbowałem dalej.
- Na lody z chęcią się wybiorę.
    TAAAAK! Moje wewnętrzne ja krzyczało ze szczęścia wniebogłosy.
    Usiedliśmy z lodami na ławce przy lodziarni. Oboje mijaliśmy lody czekoladowo-waniliowe.
- Więc Emmo, chyba nie jesteś hiszpanką, co?
- Zgadłeś.. Przeprowadzałam się tu z USA.
- Ooo.. Amerykanka! Czy wszystkie dziewczyny w twoim kraju są tak ładne jak ty?
   Dziewczyna zachichotała.
- Nie wiem..
- Cóż, pewnie żadna ci nie dorównuje…
- Bez przesady..
    OK, pierwsze lody przełamane.. Jestem dobry w te klocki..
- Lubisz muzykę? – zapytałem z Nienacka.
- Tak, zwłaszcza uwielbiam do niej tańczyć.
- Naprawdę? – zainteresowało mnie to bardzo – Wiesz, że moja koleżanka szuka kogoś do zespołu tanecznego..
- Naprawdę?
- Tak. Jeśli jesteś zainteresowana, to może dasz mi swój numer, a ja jej przekaże…
- Naprawdę masz taką koleżankę, czy tylko chcesz wysępić mój numer? – ale podejrzliwa.
- To i to. – uśmiechnąłem się łobuzersko – To jak będzie?
    Emma w końcu dała mi swój numer, a że było już późno, po zjedzeniu lodów rozstaliśmy się.
    Wróciwszy do domu pierwsze co zrobiłem, to napisałem do Oli.
,,Hej, mam sprawę. Spotkamy się jutro u mnie o 10? :D”
    Nie musiałem czekać długo na odpowiedź.
,,Ok ;)”
    Krótko, zwięźle i na temat. To lubię!
    Rano tuż, przed dziesiątą usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Otworzę! – wrzasnąłem na całe gardło, by nikt inny nie próbował ich otwierać – Hej! – przywitałem stojącą Olę, na zewnątrz.
- Cześć.
- Wejdź. – zaprosiłem ją do środka.
   Od razu poszliśmy do mojego pokoju.
- Abraham, bo wiesz ja też muszę ci coś powiedzieć… - zaczęła wchodząc do pokoju.
- Tak ,zaraz poczekaj. – wyjrzałem na korytarz – Tony!
- Czego? – wrzasną ze swojego pokoju.
- Znów brałeś moją gitarę? – zapytałem lekko podenerwowany wchodząc do jego pokoju.
- Po pierwsze to się puka.. – przewróciłem oczami – A po drugie, to nie, nie brałem.
- To gdzie ona jest. – zmrużyłem oczy.
- Nie wiem.. Jakbyś pilnował swoich rzeczy to byś jej nie zgubił!
- Aha, czyli sugerujesz mi, że nie pilnuje swoich żaczy, tak?!
- A co ja dopiero powiedziałem?!
- Chłopaki, nie kłócić się! – przerwała nam Ola
- O, cześć Olka!
- Hej, Tony.
- A ty znowu tu, ja nie wiem co ty widzisz w tym cymbale?
   Zaśmiała się.
- Sam jesteś cymbał! – krzyknąłem rzucając poduszką w śmiejącego się brata – Mam cię dość. – wziąłem Olę za rękę i wyszliśmy z pokoju, tego bałwana. Chociaż nie powinienem go tak nazywać.. Bałwany, przecież mi nic nie zrobiły…
- Czy ty zawsze musisz się z nim kłócić? – zapytała siadając na łóżku.
- Chyba tak.. Dobra zmieńmy temat… Pamiętasz jak mówiłaś, że szukasz tancerki do zespołu?
- Tak.
- No to znalazłem ci idealną kandydatkę! Mówię ci jest idealna! Jest taka, no.. Idealna! –powiedziałem rozmarzony.
- Ale widziałeś jak tańczy prawda?
- Nie… Ale jest bardzo ładna, mówię ci tak..
- Idealna.. Mówiłeś..
- No tak, to co kiedy chcesz się z nią spotkać?
- No nie wiem, czy.. – spojrzałem na nią miną szczeniaczka – No dobra, niech przyjdzie dziś na próbę o piętnastej.
- Dzięki! – przytuliłem ją – Na pewno ci się spodoba! – powiedziałem szczęśliwy.
   Jeśli, Ola ją przyjmie to Emma, na pewno się ze mną umówi!
- Zobaczymy..
- Wiesz, jak ją przyjmiesz, to może w tedy Ona się ze mną umówi… Jak myślisz? Bo jak na razie dobrze mi poszedł pierwszy flirt i mam nadzieje, że coś z tego będzie!
- Myślę, że na pewno masz u niej szanse. Ko by ci odmówił..
- Jesteś dobrą przyjaciółką! – uśmiechnąłem się do niej a ona go odwzajemniła – A czekaj, zdaje się , że chciałaś mi coś powiedzieć?
- Nie, to nie ważne… Właściwie to ja już muszę iść.
- Przecież dopiero przyszłaś..
 -Tak, ale przypomniałam sobie, że obiecałam Anie, że się z nią spotkam.
- Aha, to cię odprowadzę. – zaproponowałem.
- Nie! Sama trafię, pa!
   Przegnaliśmy się i wyszła. Dziwnie jakoś się zachowywała.. Albo mi się wydawało, albo była zdenerwowana.. Wzruszyłem ramionami. Pewnie mi się wydało…
   Krótko po tym jak Ola wyszła, do mojego pokoju wkradł się Tony.
- Co, Ola już poszła? – zapytał.
- Tak, a co cię to…
- Pokłóciliście się?
- Nie.. Czemu pytasz?
- A wiesz, tak bez powodu.
    Uniosłem jedną brew.
- Mów, o co ci chodzi? – zmierzyłem go w zmrokiem.
- O nic! Zapomnij. – wyszedł z pokoju.
- Zmówili się czy co? Wszyscy dziwnie się zachowują…
   Lekko zagubiony wziąłem komórkę  i wybrałem numer Emmy. Już po drugim sygnale odebrała.
- Halo? – odezwał się jej słodki głos.
- Cześć, tu Abraham.
- Abraham! Witaj.
- Pamiętasz jak ci mówiłem o tej koleżance?
- Tak.
- Chce się  tobą spotkać, dziś o piętnastej.
- Naprawdę?
- Tak, spotkajmy się o czternastej trzydzieści w miejscu gdzie się spotkaliśmy to cię tam zaprowadzę.
- Ok. To do zobaczenia później…
- Do zobaczenia. – rozłączyłem się.
    Po tej rozmowie szczerzyłem się jak głupi, sam do siebie.