11 października 2015

,,Wszystko zniszczyłaś..." - imagin dla Naty Celeban

Hej!
O to kolejna część imaginu ;) Mam nadzieje, że się wam spodoba ;) 
Miłego czytania ;)
___________________________________
   Co ja zrobiłam?! Jaka ja jestem głupia?! Najpierw oskarżam Maxa o zdradę, a teraz co?! Sama całuje się z innym! Jestem najgorszą dziewczyną na świecie!! No w sumie to Abraham mnie pocałował.. Nie! Przecież mogłam mu przeszkodzić, a nie zrobiłam tego! W sumie to Abraham jest taki przystojny… Rozumie mnie bez słów.. AH! Dziewczyno o garnij się!! Kocham Maxa, a Abraham to chwilowe zapomnienie!! I tyle! Czy powinnam powiedzieć o tym Maxowi? Powinnam.. Muszę być szczera! Max na pewno powiedziałby mi gdyby zdarzyła się taka sytuacja! Tak muszę to zrobić, On zrozumie…
   Wyjęłam telefon i wybrałam numer do Maxa. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci… Nie odbiera. Westchnęłam smutno. Spojrzałam na zegarek.
- Super dopiero piąta!? – zdenerwowana ruszyłam przed siebie.
    Nie mogę tam wrócić?! Nie dam rady spojrzeć w oczy Abrahamowi! Aaaa! Co za beznadziejny dzień! Ale prędzej czy później będę musiała pogadać z Abrahamem i wyjaśnić tą niezręczną sytuacje. W końcu będę musiała tam iść… Ale to potem!
   Szłam przed siebie.. Starałam się ze wszystkich sił, nie myśleć o tym pocałunku, ale.. On był taki niesamowity. Gdy całowałam się z Maxem nigdy czegoś takiego nie czułam.. Czemu?
   Z rozmyślań wyrwał mnie śmiech. Bardzo znajomy mi śmiech. Spojrzałam w prawo.
- Max? – zapytałam sama siebie.
   Podeszłam bliżej do ławki na której siedział chłopak. Był w kapturze i nie byłam do końca pewna czy to On, więc schowałam się za drzewem. Przyjrzałam się chłopakowi. Na moje szczęście, kaptur zsunął się z jego głowy i zobaczyłam Go. Tak to był mój Max!
   Podeszłam do niego i zakryłam mu dłońmi oczy.
- Zgadnij kto to?! – zaśmiałam się.
- Naty? – odwróciła się do mnie.
- Hej! Nie miałeś być u babci? – zapytałam siadając obok.
- Jakiej babci.. Aa.. Tak, tak. Już u niej byłem. – uśmiechnął się.
- I co u niej?
- Dobrze… Co ty tu w ogóle robisz? – spytał nagle.
- Siedzę! – przytuliłam go – A co nie cieszysz się, że mnie widzisz? – spojrzałam mu w oczy.
- Nie, no jasne że się cieszę, tylko… Czekaj. – wyją telefon, a po przeczytaniu wiadomości zaczął się gwałtownie rozglądać.
- Coś się stało? – zaniepokoiłam się.
   Nic nie powiedział, odsunął się tylko i wstał. Potem zaczął pisać SMS-a. Strasznie dziwnie się zachowywał.
- Kochanie.. Co się stało?  - coraz bardziej mi się to nie podobało.
- Przepraszam cię na chwile. Proszę zaczekaj na mnie. – powiedział z Nienacka i gdzieś pobiegł.
- Co?! – to było naprawdę dziwne.
    Dobra może czasami zachowywał się dziwnie, ale to przewyższyło wszystko! A może on ma jakieś kłopoty..
   Wstałam i zaczęłam iść w kierunku Maxa. Weszłam na jakąś nieznaną śpieszę. Rozejrzałam się ale nigdzie go nie było.
- Max! – krzyknęłam.
- Kogo szukasz? – zapytał damski głos za mną.
    Podskoczyłam i odwróciłam się.  Przede mną stała jakaś blondyna.
- Chłopaka, a co? – odpowiedziałam niepewnie.
    Dziewczyna zmrużyła oczy i już chciała coś powiedzieć, gdy nagle zjawił się Max.
- Kochanie! Widzę, że poznałaś moją znajomą Dianę.
- Znajomą?! – powiedziała z oburzeniem blondyna.
    Max zganił ją wzrokiem.
- Co się dzieje? – zapytałam Go.
- Nic… Naprawdę. – uspokoił mnie, a następnie zwrócił się do Diany – Poznaj moją dziewczynę. – podkreślił ostatnie słowo.
- Miło mi poznać. – blondyna uśmiechnęła się – Przepraszam was, ale muszę już iść. Pa! – zarzuciła włosami i odeszła.
- Dziwna dziewczyna.. – stwierdziłam.
- Tsa.. Czemu tu przyszłaś? Kazałem ci, żebyś zaczekała tam. – oburzył się.
- Martwiłam się i..
- To się nie martw! – krzyknął.
    Pierwszy raz podniósł na mnie głos..
- Czemu na mnie krzyczysz?!
- Nie krzyczę! – westchnął – Dobra, przepraszam. Mam zły dzień…
- Tak jak wszyscy.
    Max przytulił mnie i pocałował w policzek.
- Nie gniewaj się. – szepnął.
    Jest taki słodki… Nie potrafię się na niego gniewać. Coraz częściej zaczyna się dziwnie zachowywać, ale być może to przez treningi.. strasznie ciężko pracuje. Ma więc prawo nie wytrzymywać tego.
- Nie gniewam.
   Spojrzał mi w oczy.
- Wisz, że cię kocham.
- Wiem i.. i dlatego muszę ci.. coś powiedzieć. – wyjąkałam.
- Co takiego? – zaniepokoił się.
- Bo ja…
- Max, a tu jesteś! – przerwała mi Olga.
- Nie widzisz, że rozmawiam z dziewczyną? – warknął na nią Max.
- Nie! – uśmiechnęła się szyderczo.
- Proszę cię idź sobie! – włączyłam się.
- Nie będziesz mi tu rozkazywać! –
- Powiedziała ,,proszę”! – przypomniał Max.
- Och, jak dzielnie bronisz swojej dziewczyny.. – prychnęła – No dobrze gołąbeczki, dam wam jeszcze trochę czasu! – dziewczyna posłała Maxowi oczko i poszła.
- I pomyśleć, że się z nią przyjaźniłam.. – westchnęłam – Ciekawe o co jej chodziła? – ten dzień stawał się coraz dziwniejszy.
- Nie mam pojęcia.. Czekaj, zanim nam przeszkodziła chciałaś mi coś powiedzieć, tak?
- Tak. – wzięłam głęboki oddech. – Bo widzisz Max.. U mamy w pracy.. – zawahałam się – poznałam pewnego chłopaka i dziś gdy.. czekałam na mamę to się z nim spotkałam. Przysięgam ci, że to nie miało znaczenia..
- Co nie miało znaczenia?! – dopytywał.
- Pocałował mnie! – wybuchłam.
- Co?! Jak to cię pocałował?! Kto taki?! – Max wpadł w szał.
- Max proszę cię! To nie tak! – próbowałam go uspokoić.
- Chciałaś tego?
- Co?
- Chciałaś tego pocałunku?!
- Nie! – dobra to było kłamstwo, ale nie mogłam mu tego powiedzieć.
- Zabija go!
- Max proszę cię!
- A co ty go tak bronisz?! Co zakochałaś się?!
- Jasne że nie! Przecież…
- Akurat! – przerwał mi – Kłamiesz.- zarzucił mi.
- Nie, uwierz mi! To nic dla mnie nie znaczyło.
- Nie chcę cię widzieć! – wrzasnął – To koniec!
- Co? – w oczach pojawiły mi się łzy – Proszę cię nie niszczą tego..
- To ty wszystko zniszczyłaś! Nie chcę cię więcej widzieć!
- Max, proszę to tylko jeden pocałunek… Max!
   Nie reagował. Gdy spróbowałam się do niego zbliżyć odepchnął mnie. Pech chciał, że zaczepiłam nogą o kamień i umarłam. Nawet nie sprawdził czy nic mi nie jest po prostu odszedł.

- Max! – krzyczałam przez łzy. 

10 października 2015

"On jest inny...,, - imagin dla Naty Celeban

Hej!
Specjalnie dla Naty umieszczam imagin przed 19 ;)<tak jak chciałaś :)>
Jaszcze nie wiem czy kolejna część będzie jutro, ale postaram się zaplanować wszystko tak, by mi się udało :D
Miłego czytania ;*
__________________________
   W końcu zakończyła się ostatnia lekcja! Wybiegłam ze szkoły i zaczęłam rozglądać się za samochodem Maxa. Niestety nigdzie go nie było. Spojrzałam na zagadek, powinien być tu pięć minut temu..
- To na pewno korki… - powierzałam sobie.
- Na kogo czekasz? – zapytała Zuza podchodząc do mnie.
- Na Maxa. – odpowiedziałam rozglądając się.
- Wiesz, bo ja ci…
- Czekaj chwilkę. – przerwałam jej, bo poczułam wibracje komórki – Tak słucham? – odebrałam telefon.
– Hej skarbie. – odpowiedział głos w słuchawce.
- Max! No gdzie ty jesteś? – zapytałam zdenerwowana.
- Słuchaj skarbie, nie dam rady przyjechać.
- Co? Jak to?
- Moja babcia potrzebuje pomocy i muszę do niej jechać..
- To może pojadę z tobą? – zaproponowałam.
- Nie! – powiedział szybko.
-Ok, a spotkamy…
- Muszę już kończyć, do jutra! – przerwała mi.
     Zanim zdążyłam coś powiedzieć, rozłączył się.
    I znowu mnie wystawił. W sumie teraz miał dobry powód, taż pomogła bym babci, gdyby mnie poprosiła… Ale czemu był taki zdenerwowany? Mam wrażenie jakby coś ukrywał…
- Coś się stało? – spytała zaniepokojona Zuza.
- Nie… - skłamałam – Sorry muszę już iść. Pa! – rzuciłam i poszłam w kierunku autobusu.
- Pa! – krzyknęła za mną dziewczyna.
- I znowu muszę tym jechać… - szepnęłam zrezygnowana.
   Westchnęłam i weszłam do autobusu. Od razu przypomniała mi się sytuacja z wczoraj… Tym razem miałam już słuchawki i czym prędzej nałożyłam je na uszy. Ogłosiłam muzykę, aby nie myśleć o wczorajszym zdarzeniu i tym, że Max ponownie mnie wystawił…
    Czas szybko mi zleciał i zanim się obejrzałam, byłam już przed pracą mamy. Tym razem nie było takiego tabunu fanek. Weszłam do środka i rozejrzałam się. Pusto… Ani żywego ducha…
- Halo! – krzyknęłam, ale odpowiedziało mi tylko echo.
     Poszłam do recepcji, niestety nikogo nie zastałam. Mojego ulubionego ochroniarza też nigdzie nie widziałam. Wyjęłam telefon i wybrałam numer do mamy. Pierwszy sygnał, drugi i… odrzucała połączenie.
- Co?! – westchnęłam.
    Kidy miałam dzwonić po raz drugi, dostałam od niej SMS-a:
-Skarbie przepraszam, ale nagrywam. Nie wiem jak długo mi to zajmie, ale postaram wyrwać się jak najczęściej.
- Super!? I znowu muszę czekać! Ah… - wściekłam się.
   Rozejrzałam się po korytarzu. Dalej nikogo nie było.. Zapadli się pod ziemie, czy co?! Paskudny dzień.. Najpierw Max, też to! Co jeszcze może się zdarzyć?!
   Nagle usłyszałem jakieś krzyki z pokoju obok. Niepewnie podeszłam do drzwi i lekko je uchyliłam. Zajrzałam do środka. Zobaczyłam Abrahama, był mocno zdenerwowany. Po namyśle zapukałam i weszłam.
- Czego?! – wrzasnął.
   Podskoczyłam i zrobiłam krok do tyłu.
- Jak chcesz to mogę sobie pójść..
- Nie… Sorry.. Po prostu mam kiepski dzień i tyle.
- No co ty nie powiesz… - usiadłam obok – Również mam zły dzień, ale to nie powód, żeby tak wrzeszczeć na niewinnych ludzi.
- Wiem..
- Co się stało?
- Nie chcę o tym rozmawiać…
- Rozumiem. – uśmiechnęłam się do niego. – Tak w ogóle co tu robisz? Miałeś być dopiero jutro.
- Tak, ale  wczoraj zapomniałem jednej rzeczy.
- To pewnie przez ten tabun fanów. Co?
- Tak, ,,kocham” swoich fanów, ale czasem dają popalić. – oprał głowę o rękę.
- Widziałam, myślałam że cię zaduszą te fanki…
- Ja też, chociaż.. niektóre były bardzo ładne.. – prychnęłam – No co? – spojrzał na mnie zdziwiony.
- Nic…..
     Rozmawialiśmy dość długo, w zasadzie o niczym i o wszystkim. Naprawdę dobrze mi się z nim gadało. Znam go dopiero niecałe dwa dni, a rozmawiamy jak staży dobrzy znajomi. On jest inny niż Max… Z Abrahamem czuję, że mogę porozmawiać o wszystkim.. a Max rzadko kiedy mnie rozumie.. Nie wiem czemu, ale przy Abrahamie czuję się inaczej, lepiej?
- O czym myślisz? – zapytał.
- O niczym. – uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
- Pokazać ci coś? – zaproponował.
- Co? – spojrzałam się na niego niepewnie.
- Zobaczysz! – powiedział tajemniczo i złapał mnie za rękę.
    Zaciągnął mnie przed jakiś pokój. W zasadzie to pierwszy raz w życiu widzę te drzwi tu.
- Co, to?
- Patrz! – otworzył drzwi.
    Zajrzałam do środka.
- Z kąt to tu się wzięło? – przejęta rozglądałam się po pokoju.
    W środku znajdował się xbox i masa gier.
- Twoja mam kazał go przygotować. To taki pokój do spędzania wolnego czasu, jak i do ćwiczeń. – wyjaśnił.
- Ćwiczeń?
- Tak! Patrz jest tu mnóstwo gier do tańca, jak i do śpiewu. Mogę ćwiczyć i odpoczywać.
- Takie dwa w jednym. – podsumowałam.
-  Dokładnie! Twoja mama to zna się na rzeczy.
- Wiadomo! W końcu to moja mama! – zaśmiałam się.
- To, co zagramy? – zaproponował.
- Nie…
- Boisz się.
- Ja!? Nigdy!
     Włożył jedną z gier i odpalił grę. Ustawił dwóch graczy i wybrał piosenkę. Niby specjalnie dla mnie ustawił najniższy poziom… Rywalizacja zaczęła się!
- Wygrałam! – wrzeszczałam szczęśliwa.
- Tak, bo dałem ci wygrać.. – prychnął.
- Taaaak Jaaasne…
- Teraz ze minął nie wygrasz! – oświadczył.
- Założymy się!
    Tym razem ustawił najwyższy poziom trudności. Przyznaję trochę plątały mi się no nogi, ale dawałam radę! Musiałam z nim wygrać!
- A teraz razem! – powiedział głos w grze.
- Co? – zapytaliśmy w tym samym czasie.
- Chyba coś źle ustawiłeś…
   Gra zaczął pokazywać kroki w parach. Abraham chyba naprawdę nie chce przegrać, bo złapał mnie za rękę i zaczął tańczyć tak jak kazali. Nie chce być gorsza! Więc zaczęłam wykonywać swoje ruchy.
    Przyznaję, że nawet fajnie nam to wychodziło. Abraham obróciła mnie i nasze twarze były bardzo blisko. Piosenka się skończyła, a my dalej patrzyliśmy na siebie. Spoglądaliśmy sobie w oczy, a potem.. Jego usta zbliżyły się do moich niebezpiecznie blisko i… Stało się! Pocałował mnie…
   Odsunęłam się od niego.
- Ja.. Ja nie mogę.. Mam chłopaka. Wybacz!  - Zasłoniłam twarz dłońmi i wybiegłam z pokoju.

Gwiazda - imadin dla Naty Celeban

Hej!
Przepraszam, że tak późno :( Ale jakoś, tak wieczorem lepiej mi się pisze... Chodź jestem już mocno zmęczona... :/ Cóż mam nadzieję, że spodoba wam się imagin, ;)
A żeby zmotywować was do komentowania, to jeśli pod tym postem będzie 3 komentarze, to nowa część będzie jutro :D 
Miłego czytania
i
słodkich senków :*
_________________________________________________
     Abraham chyba przejął się mim przerażeniem, bo zaraz zaczął mnie uspokajać.
- No, nic złego o tobie nie mówiła! Tylko… jak mówiła, cytuje: ,,Moja maleńka” sądziłem, że naprawdę jesteś maleńka.. Chociaż.. – przyjrzał mi się – Jesteś maleńka! – stwierdził z uśmiechem.
      Nie no ten gość jest… Ah! Nawet nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa! Denerwujący? Nie! Wredny? Nie.. No, miły to on na pewno nie jest! Przyjrzałam mu się. Było w nim coś… coś innego. Niby mnie denerwował, a nie umiałam się na niego gniewać.. Poza tym słyszał jak śpiewam! Więc muszę mieć na niego oko!
- Wcale nie jestem taka mała! – powiedziałam i tupnęłam nogą.
- No, tylko się znów nie fochaj.. – zaśmiał się – maleńka. – dodał po chwili i poklepał mnie po głowie.
    Od razu walnęłam go w rękę.
- Ała! – zapiszczał.
- Moich włosów się nie tyka! – wrzasnęłam gniewnie.
- Dobra, dobra… Tylko nie bij!
- To przestań być wredny! – chyba żądam niemożliwego…
- Ja nie jestem wredny, tylko zabawny.. – spojrzałam na niego pytająco – na swój własny sposób. – dodał.
    Przewróciłam oczami, a on znów zaczął się śmiać.
- A tak w ogóle to czemu moja mama Ci opowiadał o mnie? – zapytałam, gdy Abraham przestał się śmiać.
- Pracujemy razem.
- Co?
- Jestem muzykiem, a dokładnie wokalistą.
- Naprawdę.. – powiedziałam z niedowierzaniem. – Nigdy w wcześniej cię tu nie widziałam.
- Bo wcześniej pracowałem z inną wytwórnią, ale.. – westchnął – wymagali ode mnie, żebym się zmienił. Nie chciałem tego, dlatego musiałem zmienić wytwórnie.
    Chciał dodać coś jeszcze, ale w tym momencie zadzwoniła moja komórka.
- Tak? A to ty mamo… Tak.. Co, już…? Na dachu… Dobrze już idę. – rozłączyłam się – Sorry muszę iść.
- Ja w zasadzie też.
- To chodź.
    Zeszliśmy na dół, tym razem trwało to krócej, niż wcześniej. A przynajmniej tak mi się wydawało…
- Hej mamo! – krzyknęłam radośnie, po czym dałam jej buziaka.
- Cześć! – mama spojrzała za mnie i uśmiechnęła się – O widzę, że poznałaś naszą nową gwiazdę!
- Kogo? – zapytałam, by zrobić na złość Abrahamowi.
    W końcu czy tylko On ma prawo mnie denerwować?
- No mnie! – krzyknął chłopak.
- A więc,  to TYLKO ty! – podkreśliłam przedostatnie słowo – A już myślałam, że naprawdę jakąś sławę poznałam… - zachichotałam.
- TYLKO JA?! – oburzyła się – To przeze mnie hol jest nie do przejścia?! – wskazał palcem na wejście z którego dobywały się krzyki.
    O, ho! Chyba mamy czuły punkt, naszej gwiazduni! Hahahahah….
- Spokojnie… Tylko, żartowałam. Poza tym złość piękności szkodzi. – prychnęłam.
- Przyznaj się mścisz się co?! – zarzucił mi.
- Ja? – zrobiłam niewinną minę – Nie wiem o czym mówisz.
- Co to ma być? – powiedziała nagle mama – Kłócicie się jakbyście znali się od dawna.. Naty.. Czy ja o czymś nie wiem? – zapytała spoglądając na mnie.
    Popatrzyłam na nią.
    Nie wiesz o wielu rzeczach…
- Przysięgam, że nie gdy wcześniej nie widziałam tego bałwana! Naprawdę..
    Abraham chrząknął przerywając mi.
- Halo?! Ja tu jestem! – poinformował mnie.
    Nie zwracając na niego uwagi dokończyłam zdanie.
- … poznałam go dziś na dachu.
- Znów tam siedziałaś?
- Tsa… Nikt nie miał dla mnie czasu. – powiedział smutno.
- To było przyjść na nagranie. – zaproponowała.
- Nie chciałam Ci przeszkadzać….
- Oj słońce ty nigdy nie przeszkadzasz. – zakomunikowała, przytulając mnie.
- Oooo.. Jak słodko! – Stwierdził wesoło Abraham.
   Chłopak zrobiła taką minę, że nawet mama nie wytrzymała i zaczęła się śmiać. On pewnie nawet nie wiedział z czego się śmiejemy…
- Maleńka, musimy się zbierać! – oświadczyła nagle mam.
- Mamo.. prosiłam cię, żebyś tak do mnie nie mówiła.
- Bobrze, dobrze… - przytaknęła, a następnie zwróciła się do chłopaka – Pamiętaj, że po jutrze masz przyjść na nagranie.
- Pamiętam.
   Mama uśmiechnęła się do niego.
- To, do zobaczenia.
- Do widzenia. – odpowiedział jej – Cześć – zwróciła się do mnie.
- Pa! – rzuciła krótko i wyszłyśmy.
   Gdy wychodziłyśmy spojrzałam na chłopaka. Rzuciły się na niego fanki… Nawet szkoda mi się go zrobiło. Zauważył, że się na niego patrzę i mrugnął do mnie, a ja uśmiechnęłam się.
- Mamo?
- Tak?
- Jak bardzo jest znany?
- Kto? – wskazałam brodą Abrahama – Tu w Hiszpanii jest bardzo znany, w innych krajach… też staje się pomału rozpoznawalny. – uśmiechnęła się – Nigdy nie słyszałaś o Abrahamie Mateo? – pokręciłam głową – Koleżanki w szkole o nim nie plotkują?
- Nie…

6 października 2015

,,...jak grom z jasnego nieba.." - imagin dla Naty Celeban

Hejo!!
   Jak obiecywałam o to dziś nowa część imagina dedykowanego! Mam nadzieje, że się wam spodoba ;) Kolejny już chyba w piątek :D Ale nic nie obiecuje XD 
Życzę miłego czytania
i
słodkich senkó! :*
________________________________
     Z niewiadomych mi przyczyn, główne wejście do wytwórni było nie do przejścia, więc zmuszona byłam wejść od tyłu.
- Cześć Hugo! – Krzyknęłam do ochroniarza.
    Hugo to bardzo miły starszy pan. Znaczy dla mnie starszy… Ma tylko czterdzieści pięć lat, ale dla mnie to staruszek… Często zresztą go tak nazywam, ale on się tym nie przejmuje! Jest naprawdę super, no i dzieli się zemną swoimi ciasteczkami! Mniam…
- O witaj! Dawno cię u nas nie było. – odpowiedział.
- Noo.. Nie mogłam przychodzić. – powiedziałam smutno – Ale teraz będę was regularnie odwiedzać! – Krzyknęłam radośnie.
    Taka szybka zmienna nastroju… Takie rzeczy tylko u MNIE!!
- To dobrze.. Smutno nam było bez ciebie.. – zaśmiał się.
- Oooo.. Jak miło! A gdzie mama? – wystrzeliłam z innej beczki.
- Hm.. Zapewne na nagraniu. – odpowiedział po chwili.
- Aaa.. To nie będę jej przeszkadzać. – usiadłam na krzesełku – A długo to zajmie? – zapytałam.
- Eee.. Nie wiem. – podrapał się w głowę – Dopiero zaczęli, więc pewnie jakąś godzinę.
- O matko! – zrezygnowana, westchnęłam ciężko – No cóż, przynajmniej mam ciebie!
- Chciałbym z tobą posiedzieć ale niestety obowiązki wzywają. – wskazał na migającą krótkofalówkę.
- Szkoda.. To życzę miłej pracy!
- Dziękuję. – odpowiedział i odszedł.
    Spojrzałam na zegarek. Super jeszcze 47 minut czekania.
- Wiem! – pomysł spadł na mnie jak grom z jasnego nieba – Pójdę do pani Halinki!
   Szybkim krokiem ruszyłam w kierunku recepcji. Niestety zastałam tam tylko karteczkę z napisem: ,,Wyszłam na obiad. Wrócę za chwilę.” Tsa.. Chwile pani Halinki trwają jakieś trzydzieści minut.. Zatem postanowiłam wykorzystać plan C! A mianowicie wejść na dach! Szybkim krokiem udałam się do windy. A tam kolejna karteczka: ,, Nie czynne” Aaaa…!! Zaczęłam krzyczeć w duchu.  Wszystko się na mnie uwzięło!! No cóż.. zostały mi tylko schody. Westchnęłam ciężko i ruszyłam na górę…
   Po jakiejś wieczności… dotarłam w końcu na szczyt!! Kolejny raz załamałam się patrząc na zagadek, gdyż upłynęło dopiero 10 minut. Dla mnie upłynęło jakieś pięć lat!! A tu co?! Pstro…
   Przewróciłam oczami i włączyłam muzykę. Nikt tu nie zaglądał, dlatego nie musiałam przejmować się, że ktoś usłyszy…
    Dość często wykorzystywałam plan C, no i byłam już zabezpieczona. Pod okienkiem miałam schowany kocyk. Wyjęłam go i rozłożyłam. Telefon położyłam obok, a sama rozsiadłam się na kocu i zamknęłam oczy.
    Kiedy  zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka: ,,Love Me Like You Do”, nie wytrzymałam i zaczęłam śpiewać, a raczej drzeć się na całe gardło..
,,So love me like you do, lo-lo-love me like you do
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?”
- Ładnie śpiewasz. -  Stwierdził jakiś głos.
   CO?! Otworzyłam oczy. Przede mną stał jakiś chłopak!
- O Boże! – wyrwało mi się.
   Chłopak się zaśmiał.
- Jaki Boże… Abraham jestem. – powiedział i znów zacząć się śmiać.
   Szybko wstałam z koca.
- Nie ładnie się tak do kogoś podkradać, wiesz?! – Wrzasnęłam po krótkiej chwili.
- Nie! – wybełkotał przez śmiech.
    Z czego on się tak śmiej?! Wzięłam telefon i wyłączyłam muzykę. W wyświetlaczu zobaczyłam, że jestem czerwona, jak burak! W sumie nic dziwnego… Jeszcze nikt nie słyszał jak śpiewam! Nawet Max! A tu nagle staje jakiś obcy chłopak… Masakra…
   Chłopak dalej się śmiał. Nie wytrzymałam tego.
- Idiota! – Wrzasnęłam, po czym zgarnęłam koc i odeszłam.
- Czekaj! Nie obrażaj się! – usłyszał głos chłopaka – Nie chciałem Cię urazić!
   Odwróciłam się i zmierzyłam go wzrokiem.
- Sorry… Ale naprawdę ładnie śpiewasz.
- Ta jasne…
- Naprawdę! Możesz mi zaufać! Masz przed sobą prawdziwego eksperta! – powiedział dumnie.
­    Tym razem ja wybuchłam śmiechem.
- Dobra teraz to ja czuje się urażony! – powiedział podkreślając ostatnie słowo.
    Na widok jego obrażonej miny, wybuchłam jeszcze większym śmiechem.
    Chłopak prychnął. Wzięłam wdech i próbowałam się uspokoić.
- Dobra… To jesteśmy kwita! – powiedział nagle.
    Spojrzałam na niego pytająco.
- No najpierw ja uraziłam ciebie, a też ty mnie. To jesteśmy kwita! – wyszczerzył się.
- A nikomu nie powiesz? – zapytałam, wysyłając mu gniewne spojrzenie.
- Nie! – powiedział podnosząc ręce do góry.
    Matko ten chłopak normalnie mnie dobija! Mało nie wy buchnęłam płaczem.. ze szczęścia! Ledwo się powstrzymywałam…. A może to jeden z tych cyrkowców.. Hahahahhaa….. Postanowiłam na wszelki wypadek się nie odzywać. Nie wiem, czy w tedy wytrzymała bym.
- No dobra to może ja się przedstawię. – przerwał niezręczną ciszę – Ja już mówiłam nazywam się Abraham i jestem niezwykle mądre, zabawny, utalentowany i…
- Skromny! – przerwałam mu.
- A żebyś wiedziała! No dobra, a ty to kto?
- Ja? Ja jestem Naty! – powiedziałam wyciągając rękę.
- Miło mi. – powiedział i uścisnął moją dłoń. - A w ogóle, to co tu Naty robisz?
- Co Ja tu robię? To chyba ja cię powinnam o to zapytać… - stwierdziłam.
- Bo?
- Bo.. moja mama jest menadżerką tej wytwórni, a ja na nią czekam… I moja obecność tu jest normą. A ciebie tu jeszcze nigdy nie wiedziałam. – zmierzyłam go wzrokiem, zakładając rękę na rękę.
    Chłopak przyjrzał mi się.
- Czekaj.. To ty jesteś córką pani Diany? – powiedział zaskoczony.
- Tak, a co?
- Nic… Tylko z jej opowieści wywnioskowałam, że masz no.. z dziesięć lat.
- Co?! Jak to z jej opowieści?! – zapytałam przerażona.
_____________________________________
Ooooo ten jego uśmiech!!! I love him!!

Głosowanie

Mozna głosować na Abrahama jako najlepszy piosenkarz http://www.antena3.com/neox-fan-awards/nominados2015/neox-fan-awards-2015-cantante-que-perseguirias_2015082500054_responsive.html. 
Jednym warunkiem jest to ze musicie sie zajerestrowac